A ty mnie na wyspy szczęśliwe zawieź, wiatrem łagodnym włosy jak kwiaty rozwiej, zacałuj, ty mnie ukołysz i uśpij, snem muzykalnym zasyp, otumań, we śnie na wyspach szczęśliwych nie przebudź ze snu. Pokaż mi wody ogromne i wody ciche, rozmowy gwiazd na gałęziach pozwól mi słyszeć zielonych, dużo motyli mi pokaż, serca motyli przybliż i przytul, myśli spokojne ponad wodami pochyl miłością. - Konstanty Ildefons Gałczyński, Prośba o wyspy szczęśliwe Ten wiersz nieustannie chodził mi po głowie za każdym razem, gdy spojrzałam na okładkę tomu pierwszego. Jeden z moich ulubionych, znany niemal na pamięć, słodki, czuły i pełen nadziei. Życie na Wyspie Szczęśliwej także wydaje się słodkie i pełne nadziei. Ludzie są tam szczęśliwi. Może i prymitywni, w pewnym stopniu ograniczeni przez religię, poglądy i tradycje, ale beztroscy. Nie znają takich pojęć jak "kara", "morderstwo" czy "kradzież", bo te pojęcia zwyczajnie w...
o moich światach, zarówno tych zaklętych między stronicami, jak i podziwianych na oczy własne.